A A A

Miłość

Według psychologów nie każdy jest zdolny do miłości. Prawdziwą miłość mogą odczuwać osoby dojrzałe psychicznie, zdolne do empatii, takie, które rozumieją jej istotę. Miłość to bycie z kimś na dobre i na złe. Banalne? Może i tak. Mówi się, że miłość zaczyna się wtedy kiedy potrzebujesz kogoś, bo go kochasz. Nie na odwrót.

Jedni uważają, że uczucie to jest darem, który trzeba pielęgnować, o który trzeba jak najlepiej dbać. Darem, który dostajemy tylko raz w życiu, albo nigdy. Zależnym od ingerencji fatum, losu, szczęścia. Możemy się zakochać tylko w jednej osobie, tylko raz w życiu. Takie postrzeganie miłości wywodzi się z pewnością z koncepcji Platona, który wskazywał już na pochodzenie ludzi. Niegdyś byliśmy złączeni. Jedni tworzyli całość z mężczyzną, inni z kobietą. Były też pary dwóch kobiet i dwóch mężczyzn. Dziś się to zmieniło. Jednak pierwotna jedność pozostała. Szczęście i miłość możliwa jest tylko dzięki znalezieniu swojej połówki. Jednak nie zawsze się to udaje. Czasem jesteśmy niezdolni do jej odnalezienia.

Bywa, że szukamy daleko, tymczasem jest ona bardzo blisko.

Inna koncepcja miłości głosi, że miłości można się nauczyć. W ten drugi sposób na miłość patrzy chociażby Erich Fromm, który postrzega ją jako pole, na którym na początku poruszamy się powoli, niezgrabnie, by później, stawać się coraz lepszym. Miłość według badacza nie jest dana raz na zawsze. Zaczyna się dopiero wtedy, kiedy od drugiej osoby nic nie potrzebujemy. Kiedy jesteśmy z kimś dla samego uczucia, wtedy możemy powiedzieć, że jest to miłość. Według Fromma miłość jest mechanizmem obronnym, który jest odpowiedzią na odwieczny ludzki lęk, na samotność. Poprzez miłość, która ma przecież różne stopnie zaawansowania, człowiek traci ze swojego widnokręgu uczucie destrukcji i zagubienia. Miłość to proces, który następuje powoli, który spełnia się w uczuciu rodzicielskim, małżeńskim, w związkach. Każda miłość przechodzi różne etapy, ale na każdym z nich można znaleźć swoje szczęście.

Całkowicie przeciwstawnie pokazuje tę kwestię Freud, który miłość utożsamia z popędem. Żeby być konkretnym, należałoby napisać, że według niego miłości nie ma. Miłość, uczucie tak nazywane w koncepcji Freuda jest swego rodzaju nadbudową, która ma usprawiedliwić ludzkie dążności do seksualnego spełnienia. Miłość to fikcja, z którą łatwiej żyć, zwłaszcza kobietom. Miłość to burza feromonów, miłosne ekstazy i późniejsze uczucie pustki.

Kościół, chrześcijanie wyróżniają z kolei amore sacro i amore profano, czyli miłość niebiańską (miłość doskonałą, której obce są ziemskie korzyści, miłość bezinteresowną, dla której wzorem jest miłość Boga do ludzi) oraz miłość ziemską (chwilową, przemijającą, niedojrzałą. Oba warianty miłości razem współistnieją, często walczą ze sobą, ścierają się, prowadzą do wewnętrznego rozdarcia. Koncepcja ta nie bierze jednak pod uwagę innego bardzo ważnego pytanie Teodycei – jak pogodzić dobroć Boga z istnieniem zła?